Strona główna / Aktualności / Tajemnica, której nigdy nie odkryto
IM000227.JPG

Tajemnica, której nigdy nie odkryto

W 2012 roku polsko-niemieckie Stowarzyszenie POMOST i Sala Historii Witkowa przeprowadziły prace poszukiwawcze na terenie cmentarza ewangelickiego w Chłądowie. Celem było odnalezienie bezimiennej mogiły żołnierzy niemieckich zlikwidowanych przez wkraczającą na ziemię witkowską Armię Czerwoną.

To kolejna ekshumacja, jaką Stowarzyszenie Pomost z Poznania przeprowadziła na terenie gminy Witkowo. Pierwsza z nich odbyła się na cmentarzu ewangelickim w Mielżynie. Kolejną była przeprowadzona w Krzyżówce na północ od Witkowa. Odnaleziono tam 11 żołnierzy niemieckich rozstrzelanych przez Sowietów. W lipcu 2008 roku ekshumowano szczątki 6 Niemców w Małachowie Złych Miejsc. Odnaleziono wtedy jeden znak tożsamości poległego. W marcu 2012 r. na wniosek Sali Historii Witkowa dokonano ekshumacji 3 żołnierzy z cmentarza ewangelickiego w Ćwierdzinie. Pojedynczą mogiłę przy drodze leśnej z Gaju do Ostrowitego Prymasowskiego rozkopano w maju tego samego roku.

W poniedziałek dziesiątego września 2012 r. pracownicy Pomostu przybyli z Poznania do Chłądowa na zgłoszenie złożone przez Salę Historii Witkowa. Poszukiwali mogiły żołnierzy niemieckich poległych lub rozstrzelanych w Witkowie i najbliższej okolicy. Za podstawę tych poszukiwań uznana została relacja witkowianina, śp. Janowczyka, który był naocznym świadkiem zwożenia wozami konnymi zwłok żołnierzy niemieckich na cmentarz ewangelicki w Chłądowie. W liście tak opisał to zdarzenie.

Moi dziadkowie, jak również moja mama nie chodzili szosą z Witkowa do Skorzęcina, a tylko traktem. Traktem było 1 kilometr krócej. Było to w lutym, niestety nie pamiętam którego, chodziliśmy dowiadywać się do Witkowa, czy ksiądz wrócił i od kiedy będą lekcje religii. Kiedy szedłem do Witkowa nic nie zauważyłem na niemieckim cmentarzu, a mogiła musiała być wykopana, bo ja długo nie byłem. Natomiast wracając zobaczyłem wóz na cmentarzu od strony wschodniej, to znaczy od drogi ze Strzyżewa. Drugi wóz jechał od Witkowa. W chwili kiedy przechodziłem, z wozu zdejmowano żołnierza. Był w płaszczu, natomiast na nogach nie miał nic i to mnie przeraziło, po prostu dałem dyla. Myślę, że przy pochówku nie brali udziału Polacy tylko Niemcy. Polacy mogli być z końmi, bo tam był gość z opaską na rękawie i z karabinem (…)

Więcej w Kurierze.

Być może to cie zainteresuje:

Śmierć podczas remontu mieszkania

Blok na witkowskim osiedlu stał się miejscem tragedii 45-letniego mężczyzny. Dramatycznego odkrycia dokonano w jednym …

4 komentarze

  1. Mieszkam akurat w tamtym miejscu i na 99% jestem w stanie stwierdzić że tam jeszcze coś jest cały rejon skrzyżowania chłądowo w kierunku na Strzyżewo i kamionkę cały ten narożnik tam jest jednym wielkim cmentarzysk jem

  2. Może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego jacyś Poznaniacy pomagają Niemcom odszukiwać zwłoki niemieckich żołnierzy, którzy nas napadli, masowo zabijali i bestialsko torturowali?

  3. Każdy z tych dzieciaków wysłany pod przymusem na wojnę powinien wrócić do domu, choćby część jego szczątków – musimy im to umożliwić. Właśnie tym powinniśmy różnić się od tych oprawców, którzy sterowali armiami, losami tamtego świata i zmuszali szeregowych żołnierzy do zabijania innych dzieciaków. Zmarłym Wieczny odpoczynek racz dać Panie a światłość wiekuista niechaj im świeci! (Bez względu na wyznanie)

  4. Panu lub Pani -pytający. Nie wiem czy wszyscy pochowani tam niemieccy żołnierze to zatwardziali naziści, zwolennicy Hitlera. Często są to maruderzy, osoby starsze (Volksturm), młodzież, żołnierze tzw. ersatz batalionów( zastępczych) powoływani do służby wojskowej w ostatnich miesiącach wojny, często pod przymusem. Pokutuje w Nas stereotyp Niemca – mordercy. Przechodzone samochody kupujemy jednak od nich nadal chętnie. Nic wtedy Nam nie przeszkadza. Przychylam się do opinii Ryszarda – zawiniła polityka i politycy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.